Jak się ubieramy

Jeśli chodzi o ubieranie się Polaków można podzielić na trzy rodzaje:



Zacznijmy od pierwszej grupy osób. Tak samo, jak i pralki i różnego innego rodzaju sprzęt AGD, tak też i ubrania są starej daty i przechodzą z ojca na syna. Swetry z charakterystycznym trójkątem z przodu, spodnie pamiętające czasy PRL, gospodynie w spożywczych w fartuszkach, jakie widzimy na polskich czarno białych filmach... Nie, nie drwię ani nie kpię. To ma swój urok. Ci ludzie żyją niejako w innej epoce a najważniejsze, że jest im w niej dobrze!

Młodzież dzieli się trzy podrodzaje: tych, którzy ubierają się normalnie, ani nie krzykliwie ani nie nazbyt ubogo, po prostu zwyczajnie, kurtka-sweter-koszulka-dżinsy-spódnica, tych, którzy podchwytują modę głównie ze Stanów (piewrsze lepsze z brzegu przykłady bo szukać się człowiekowi nie chce, tyle tego jest: Korn, Beyonce) i trzecia to osoby, które nie kopiują z nikogo, szukają własnego stylu. O tych trzecich najtrudniej. Ubrania kupują nierzadko w tanich butikach, sklepach, gdzie sprzedawa jest odzież używana.


Trzecia grupa to osoby pracujące na co dzień czy to w księgowości, czy w biurach podróży, czy w urzędach, czy w sklepach. Najczęściej zadbane, ubrania wyprane, niekrzykliwe. Panie noszą stylowe, delikatne spódnice, nie za bardzo krótkie, panowie marynarki, koszule. W zależności od zasobności portfela ubierają się w droższych bądź w tańszych sklepach ale zasada jest, jak już wspomniałam, jedna: nie krzyczeć strojem, ubierać się stosownie do swojego wieku, jeśli zmieniamy w pracy ubranie to nawet po pracy ubieramy się w rzeczy podobne, nie zmieniamy image'u w pięćdziesięcioletniego punka czy hippisa.